Przerwa, Yao Ming właśnie opowiada o czym myślał w czasie krótkiej chwili medytacji na ławce, więc zapodam szybki skrót wydarzeń.
62- 44 prowadzą Rockets. Yao - 9/9 z gry, 6/6 z wolnych, 7 zbiórek. Gdy schodził na ławkę - jego miejsce na parkiecie zajmował Deke. Trzymany chyba głównie na PO Deke sprawdza się pod koszem świetnie - 5 zbiórek, 2 faule i 1 przechwyt, acz wydaje mi się, że statystyki są trochę przekłamane. Na oko wyglądało, że miał 2 bloki.. Może jednak to kwestia brudnych okularów :)
Brandon Roy? Dwie z ostatnich akcji połowy przeleżał na parkiecie, po trafieniu głową w kolano Artesta. Nic się nie stało - przynajmniej tak to wygląda, po krótkiej przerwie jego wjazd pod kosz przyniósł 2 z bodajże 5 punktów Roy'a w drugiej kwarcie.
Aaron Brooks - gra póki co wyśmienicie. Nikt nie potrafi małego zatrzymać, kiedy mały sie rozpędzi. Ostatnia akcja połowy, rozpisana w przerwie przez trenera Rockets, wyglądała następująco (jeśli znajdę później link - wrzucę, warto ;)): mamy 6 sekund, więc piłka z boku do Aarona, ten przebiega całe boisku mijając 5 obrońców, po czym wykonuje layup. Zrobił jak kazano, dostał piłkę, pobiegł, wyrzucił piłkę wysoko - wpadła po odbiciu od tablicy. Akcja jak na boisku podwórkowym, samo piękno gry :)
Btw - reklamy na ESPN jak zwykle powalają. Jak nie McDonalds i jego 'one dollar menu', lub Taco Bell i ich jeszcze tańsze 'one dollar menu', lub inne Wendy's i 'najtańsze dollar menu', lub Steak House i ich 'cały dzień to samo menu', to jakieś dziwne stowarzyszenia do anonimowego poskarżenia się im na złe warunki w domach opieki lub 'Levistran', od którego można dostać erekcji na dłużej niż 4 godziny - ale wtedy już koniecznie należy zgłosić się do lekarza... Luuudzie, kto ogląda mecze koszykówki w stanach? Target reklam powinien być nakierowany właśnie na tą grupę. Interpretuje to tak, że jestem za młody i za chudy na oglądanie NBA w ESPN... Bez sensu :)
EDIT:
po 3 kwarcie: 85 - 58.
Pewien komentator stacji ABC - Jeff Van Gundy - spytany o zwycięzcę serii Portland - Houston odpowiedział, że to proste. Houston wygra, a cała seria będzie jak 'blowout'. Cóż, prorok jaki, czy co.. :)
EDIT 2:
2 minuty do końca, około 30 punktów przewagi. Brent Barry zapakował jedną ręką... czas kończyć na dzisiaj (wczoraj) i pora spać. Houston Rockets wygrają z Portland pierwszy mecz serii. Tak przez wszystkich podkreślana przewaga parkietu Portland właśnie znikła - być może Rakiety postarają się o 4-0 sweep... Pierwsze wyjście z pierwszej rundy od kilku lat byłoby akurat wtedy, gdy nie gra T-mac. Cóż za nie-amerykańska historia :) Dobranoc!
niedziela, 19 kwietnia 2009
PLAYOFFS!!!! Houston Rockets at Portland Trail Blazers
Do meczu jeszcze około 30 minut, na ESPN trwa czwarta kwarta San Antonio - Dallas. W przerwach kamera przenosi się do Portland, przed chwilą mieliśmy ujęcie z szatni, gdzie do gry przygotowywał się Greg Oden :) Po chwili niepewności, i opuszczeniu wczorajszego treningu, pewne jest, że Greg zaliczy dzisiaj swój debiut w playoffach.
Tymczasem silniczek napędowy Mavericks, JJ Barea, niszczy na początku czwartej kwarty San Antonio. Piękne podania, szybkie dryblingi z piłką, nawet rzuty sytuacyjne mu wchodzą.. Chyba szykuje się na 0-1 i prowadzenie Dallas w pierwszej rundzie :)
Tymczasem silniczek napędowy Mavericks, JJ Barea, niszczy na początku czwartej kwarty San Antonio. Piękne podania, szybkie dryblingi z piłką, nawet rzuty sytuacyjne mu wchodzą.. Chyba szykuje się na 0-1 i prowadzenie Dallas w pierwszej rundzie :)
piątek, 17 kwietnia 2009
Houston Rockets at Dallas Mavericks 15.04.2009
Ostatni mecz sezonu nie wypadł Rockets najlepiej. Dallas pokonało Rakiety w zasadzie trzema zawodnikami - Nowitzki (30 pkt, 15 zbiórek), Kidd (kolejne triple double w kolekcji - 11 pkt, 12 asyst, 10 zbiórek) i, nie wiedzieć dlaczego ciągle wchodzący z ławki, Terry (23 pkt, 3/6 za trzy, 10/17 ogólnie). Porażka..
Miało być tak pięknie - przegrana Denver i wygrana Rockets, co w takim układzie znaczyło 2 miejsce drużyny z Clutch City i przewagę własnego parkietu w dwóch pierwszych rundach PO. Chcieć nie zawsze jednak znaczy chcieć bardziej niż przeciwnik - Mavericks dzięki wygranej przesunęli się na 6 miejsce w konferencji zachodniej - jeszcze niedawno, będąc na 8 miejscu, czuli na plecach oddech goniących ich Phoenix Suns. Przy porażce New Orleans z San Antonio, ostatecznie tabela zachodu wygląda tak:
1. LAL 65 - 17
2. DEN 54 - 28
3. SAS 54 - 28
4. POR 54 - 28
5. HOU 53 - 29
6. DAL 50 - 32
7. NOH 49 - 33
8. UTH 48 - 34
Przy takim układzie, w weekend rakiety grają swój pierwszy mecz w tegorocznych PO - w Portland. Jedyny pozytyw w tym wszystkim, to że pierwszy raz od trzech lat nie trafili na Utah :) Trzecia porażka w pierwszej rundzie, trzeci raz z Utah, byłaby po prostu nudna.. ;)
Miało być tak pięknie - przegrana Denver i wygrana Rockets, co w takim układzie znaczyło 2 miejsce drużyny z Clutch City i przewagę własnego parkietu w dwóch pierwszych rundach PO. Chcieć nie zawsze jednak znaczy chcieć bardziej niż przeciwnik - Mavericks dzięki wygranej przesunęli się na 6 miejsce w konferencji zachodniej - jeszcze niedawno, będąc na 8 miejscu, czuli na plecach oddech goniących ich Phoenix Suns. Przy porażce New Orleans z San Antonio, ostatecznie tabela zachodu wygląda tak:
1. LAL 65 - 17
2. DEN 54 - 28
3. SAS 54 - 28
4. POR 54 - 28
5. HOU 53 - 29
6. DAL 50 - 32
7. NOH 49 - 33
8. UTH 48 - 34
Przy takim układzie, w weekend rakiety grają swój pierwszy mecz w tegorocznych PO - w Portland. Jedyny pozytyw w tym wszystkim, to że pierwszy raz od trzech lat nie trafili na Utah :) Trzecia porażka w pierwszej rundzie, trzeci raz z Utah, byłaby po prostu nudna.. ;)
Etykiety:
Dallas Mavericks,
Dirk Nowitzki,
Houston Rockets,
Jason Kidd,
Jason Terry,
LOSS
czwartek, 16 kwietnia 2009
Houston Rockets vs Golden State Warriors, 113-109, 10.04.2009
Na treningu przed meczem Yao Ming odczuł nieprzyjemny ból w stopie. Trenerzy Houston, w obawie przed poważniejszą kontuzją, na kilka godzin przed meczem wycofali go składu. Podstawowym centrem na jeden wieczór został, prawie 43 letni Dikembe Mutombo :)
Uznawany przez wielu za jedynie maskotkę klubu, w najlepszym wypadku za dobrego ducha Rockets, Mutombo pokazał, że potrafi zmienić oblicze meczu. 36 minut, a w ciągu nich 15 zbiórek, 10 punktów i 4 kiwania paluszkiem. W zasadzie ciężko powiedzieć, czy brak Yao przyniósł niekorzyść Rakietom. W ataku - możliwe, ale w defensywie Mutombo pokazał na co go stać, jak za swoich najlepszych lat.
Na nic zdał się niezły wieczór Keleny Azubuike - 32 punkty na skuteczności 50%, 3/5 za trzy, 11-12 wolnych.. w pełne 48 minut gry. Mutombo tej nocy był najjaśniejszą gwiazdą, a rakiety, po ciężkim meczu, wygrały 113-109.
Uznawany przez wielu za jedynie maskotkę klubu, w najlepszym wypadku za dobrego ducha Rockets, Mutombo pokazał, że potrafi zmienić oblicze meczu. 36 minut, a w ciągu nich 15 zbiórek, 10 punktów i 4 kiwania paluszkiem. W zasadzie ciężko powiedzieć, czy brak Yao przyniósł niekorzyść Rakietom. W ataku - możliwe, ale w defensywie Mutombo pokazał na co go stać, jak za swoich najlepszych lat.
Na nic zdał się niezły wieczór Keleny Azubuike - 32 punkty na skuteczności 50%, 3/5 za trzy, 11-12 wolnych.. w pełne 48 minut gry. Mutombo tej nocy był najjaśniejszą gwiazdą, a rakiety, po ciężkim meczu, wygrały 113-109.
Houston Rockets vs Sacramento Kings, 115-98, 09.04.2009
Skuteczności:
-z gry: 54.0% vs 44.0%
-za 3 : 52.4% vs 43.5%
-wolne: 90.9% vs 82.4%
i wszystko jasne :)
Houston Rockets, o dziwo, odjechali przeciwnikom z Sacramento w trzeciej kwarcie. Do syreny kończącej pierwszą połowę przegrywali 49 - 54, po zaciętych 24 minutach. Ostatnia punktowa akcja w tej części gry to potężny wsad Spencera Hawes'a, który prawdopodobnie skupiał się całą przerwę, aby zacząć drugą połowę od celnej trójki. Ostatecznie 22 pkt, 11zb i wywiad na koniec spotkania. Brawo Spencer :)
W trzeciej kwarcie 36 do 20, w kolejnej 30 do 24 - weszli z ławki von Wafer, Lowry, Landry i wprowadzili trochę energii do gry. Ostatecznie 'proste' zwycięstwo 115-98.
Kings ponieśli szóstą porażkę z rzędu, Rockets przerwało serię trzech wyjazdowych porażek, a Ron Artest odnotował udany powrót do Sacramento :)
-z gry: 54.0% vs 44.0%
-za 3 : 52.4% vs 43.5%
-wolne: 90.9% vs 82.4%
i wszystko jasne :)
Houston Rockets, o dziwo, odjechali przeciwnikom z Sacramento w trzeciej kwarcie. Do syreny kończącej pierwszą połowę przegrywali 49 - 54, po zaciętych 24 minutach. Ostatnia punktowa akcja w tej części gry to potężny wsad Spencera Hawes'a, który prawdopodobnie skupiał się całą przerwę, aby zacząć drugą połowę od celnej trójki. Ostatecznie 22 pkt, 11zb i wywiad na koniec spotkania. Brawo Spencer :)
W trzeciej kwarcie 36 do 20, w kolejnej 30 do 24 - weszli z ławki von Wafer, Lowry, Landry i wprowadzili trochę energii do gry. Ostatecznie 'proste' zwycięstwo 115-98.
Kings ponieśli szóstą porażkę z rzędu, Rockets przerwało serię trzech wyjazdowych porażek, a Ron Artest odnotował udany powrót do Sacramento :)
Etykiety:
Houston Rockets,
Ron Artest,
Sacramento Kings,
Spencer Hawes,
Win
piątek, 10 kwietnia 2009
Houston Rockets vs Orlando Magic, 07.04.2009, 93-83
Mimo, że już kilka dni po czasie, warto odnotować zwycięstwo rakiet na Orlando Magic. Mecz zapowiadany jako pojedynek dwóch z trzech najlepszych centrów ligi (a może dwóch najlepszych?) był jednocześnie pierwszym bodajże powrotem Rafera Alstona do Houston. Wszystko ułożyło się już od początku po myśli Rakiet - Yao zdominował centra przeciwników - już w jednej z pierwszych akcji Howard próbował szybko wkręcić się pod kosz i rzucić pół-hakiem - dostał czapę od Yao i na tym się skończyło :) 13 punktów, 10 zbiórek 3 bloki 5/11 z gry i 3/9 z wolnych, to dorobek Dwighta'a. 20 punktów, 16 zbiórek, 2 bloki, 8/13 z gry - tyle ugrał Yao przeciw 'najlepszemu' środkowemu w lidze.
W trzeciej kwarcie zrobiło się ciekawie, kiedy Alston trafił dwie trójki z rzędu i Orlando zbliżyło się na 1pkt. Następnie rakiety spokojnie odjechały i już do końca spotkania wynik nie był zagrożony.
Nasz rodzynek w NBA, Gortat, zagrał 11 minut. Zebrał jedną piłkę, raz ją przechwycił, zanotował blok, i jedno pudło z gry. Do MVP z takimi statystykami jeszcze daleko, ale chociaż gra regularnie ;)
W trzeciej kwarcie zrobiło się ciekawie, kiedy Alston trafił dwie trójki z rzędu i Orlando zbliżyło się na 1pkt. Następnie rakiety spokojnie odjechały i już do końca spotkania wynik nie był zagrożony.
Nasz rodzynek w NBA, Gortat, zagrał 11 minut. Zebrał jedną piłkę, raz ją przechwycił, zanotował blok, i jedno pudło z gry. Do MVP z takimi statystykami jeszcze daleko, ale chociaż gra regularnie ;)
Etykiety:
Dwigth Howard,
Houston Rockets,
Marcin Gortat,
Orlando Magic,
Yao Ming
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
Mówisz masz, Houston 102 - Portland 88
Po dwóch porażkach z rzędu Rockets wzięli się w garść i pojechali Trail Blazers czternastoma punktami. Meczu nie oglądałem, więc komentarz oparty będzie jedynie na statystykach pomeczowych i skrócie z nba.com. Czyli na tym, co zawsze, jeśli nie chce się przepisywać opinii z innych serwisów ;)
Po porażce Suns, Portland miało już zagwarantowane miejsce w PO, także i zawodnicy i trener wrzucili na luz. Po meczu oczywiście padły komentarze w stylu 'our job is not done yet', że przecież mogą jeszcze powalczyć o home court advantage (po polsku: przewaga własnego parkietu ;) ). Nie chce mi się w to wierzyć, że zawodnicy skupiali się właśnie na walce podczas meczu z Houston. Fakt, nie dali Rockets odjechać na więcej niż 10-12 punktów, jednak po stracie prowadzenia na początku pierwszej kwarty, nie zbliżyli się na odległość zagrażającą wynikowi. Houston Rockets spokojnie dowieźli wynik do końca, w czwartej kwarcie ostatecznie zniechęcając Portland do dalszej walki. Swoje zrobił Yao (21pkt, 12 zb, 60% z gry, 9/11 z wolnych), i ławka: von Wafer (12 pkt w 20 minut, 5/8 z gry), Hayes (10 zbiórek). Przewaga na obu tablicach, wymuszenie gorszej skuteczności - Houston potrafiło wybronić nawet jedną trzecią wolnych przeciwnika ;) Standardowe zwycięstwo jednym słowem, czy tam dwoma.
Kolejny mecz - we środę o 2:30 czasu polskiego. Houston Rockets vs Orlando Magic - czyli Yao kontra Marcin Gortat ;) Dla polskich fanów Rakiet, cierpiących na bezsenność, pozycja obowiązkowa.
Po porażce Suns, Portland miało już zagwarantowane miejsce w PO, także i zawodnicy i trener wrzucili na luz. Po meczu oczywiście padły komentarze w stylu 'our job is not done yet', że przecież mogą jeszcze powalczyć o home court advantage (po polsku: przewaga własnego parkietu ;) ). Nie chce mi się w to wierzyć, że zawodnicy skupiali się właśnie na walce podczas meczu z Houston. Fakt, nie dali Rockets odjechać na więcej niż 10-12 punktów, jednak po stracie prowadzenia na początku pierwszej kwarty, nie zbliżyli się na odległość zagrażającą wynikowi. Houston Rockets spokojnie dowieźli wynik do końca, w czwartej kwarcie ostatecznie zniechęcając Portland do dalszej walki. Swoje zrobił Yao (21pkt, 12 zb, 60% z gry, 9/11 z wolnych), i ławka: von Wafer (12 pkt w 20 minut, 5/8 z gry), Hayes (10 zbiórek). Przewaga na obu tablicach, wymuszenie gorszej skuteczności - Houston potrafiło wybronić nawet jedną trzecią wolnych przeciwnika ;) Standardowe zwycięstwo jednym słowem, czy tam dwoma.
Kolejny mecz - we środę o 2:30 czasu polskiego. Houston Rockets vs Orlando Magic - czyli Yao kontra Marcin Gortat ;) Dla polskich fanów Rakiet, cierpiących na bezsenność, pozycja obowiązkowa.
Etykiety:
Chuck Hayes,
Houston Rockets,
Marcin Gortat,
Portland Trail Blazers,
von Wafer,
Yao Ming
niedziela, 5 kwietnia 2009
Houston Rockets vs Portland Trail Blazers, 05.04.2009
Dzisiaj w nocy Rakiety z Houston odniosą prawdopodobnie pierwsze zwycięstwo od czasu powstania tego bloga :) Byłoby pięknie, w końcu ileż można przegrywać :) Portland ostatnio gra całkiem nieźle i już prawie zarezerwowało sobie miejsce w playoff. Houston mecze posezonowe ma już w banku, jednak wypadałoby jeszcze kilka spotkań sezonu zasadniczego wygrać i poprawić trochę swoje miejsce w konferencji zachodniej. Chwilowo Rockets zajmują miejsce 5, pół meczu za Portland (sic! Houston, posiadając gorszy bilans - jedną porażkę mniej, jest pewne udziału w playoff, Portland, będące wyżej w konferencji - nie) i pół meczu przed New Orleans Hornets.

Dwa i pół meczu przed nimi, na drugim miejscu w konferencji zachodniej, znajdują się Nuggets - miejsca 4, 3, 2 są jeszcze w zasięgu rakiet, także jest o co walczyć.
Tymczasem, w tej chwili właśnie, kończy się mecz Dallas - Phoenix. Mavericks miażdżą słońca 128 - 99 na 4 minuty przed końcem, co jest i tak łagodnym wymiarem kary. Wynik po dwóch kwartach zapowiadał rekordowy pogrom: 81 - 59. 81 punktów w dwie kwarty, moim zdaniem całkiem przyzwoicie.

Dwa i pół meczu przed nimi, na drugim miejscu w konferencji zachodniej, znajdują się Nuggets - miejsca 4, 3, 2 są jeszcze w zasięgu rakiet, także jest o co walczyć.
Tymczasem, w tej chwili właśnie, kończy się mecz Dallas - Phoenix. Mavericks miażdżą słońca 128 - 99 na 4 minuty przed końcem, co jest i tak łagodnym wymiarem kary. Wynik po dwóch kwartach zapowiadał rekordowy pogrom: 81 - 59. 81 punktów w dwie kwarty, moim zdaniem całkiem przyzwoicie.
piątek, 3 kwietnia 2009
Houston Rockets vs LA Lakers, 3.04.2009
Niezręcznie jest mówić 'a nie mówiłem?', kiedy zdarzy się przewidzieć porażkę ulubionego zespołu. Rockets, tak jak przepowiedziałem, przegrali z Suns. Na nic zdała się dobra skuteczność Artesta (10/20 z gry! to rzadkość!). Pociesza tylko fakt, że meczu nie obejrzałem wcale - serwis atdhe schodzi na psy, serwowane tam linki do meczów robią dużo złego w tle - od przerzucania użytkownika na strony z ofertami seksualnymi, po rozpowszechnianie maili z kompa uzytkownika. W ciągu kilku minut, kiedy zdążyłem odpalić na chwilę inny mecz - z mego kompa zostało wysłanych około 9 tysięcy zapytań na porcie mailowym, za co dostałem do rana bana od dostawcy netu. Następnego dnia - kiedy włączyłem sobie przez nieuwagę link z atdhe, do meczu z wizards - historia się powtórzyła. Trzeba będzie rozpatrzeć kupno League Pass, dostępne od niedawna w Polsce. Może na następny sezon, a może na playoffy.. Może na nastepny sezon.
Przechodząc do meritum, które sugeruje tytuł notki ;) Dzisiaj w nocy Houston Rockets wizytują LA, gdzie stoczą kolejny już pojedynek z Lakers. Rakiety w tym sezonie z LAL jeszcze nie wygrały, a kolejna przegrana oznaczać będzie pierwszy od 7 lat sweep dla Lakers. W poprzednim meczu, mimo krycia przez dwóch czołowych obrońców ligi, Kobe nawrzucał Rakietom w trzeciej i czwartej kwarcie, aż nie chciało się wierzyć. Wchodziło mu niemal wszystko, nawet serie jumpshotów z jego słabszej, prawej strony z dystansu. Btw - polecam zajrzeć dla zabawy na http://www.nba.com/hotspots/, szczególnie przed meczem Rockets - Lakers. Lepiej wtedy zauważyc inteligencje boiskową Shane'a Battier, który stara się zmusić najlepszego strzelca drużyny przeciwnej do rzucania ze swojej słabszej strefy. Dodatkowo, Kobe ma lepsze statystyki rzutowe z dystansu po rzutach z miejsca. Kiedy rzut następuje po dryblingu - jego skuteczność nieznacznie spada. Takich niuansów można się dowiedzieć z artykułu pana Micheala Lewis'a http://www.nytimes.com/2009/02/15/magazine/15Battier-t.html?pagewanted=all - the no-stats all star, właśnie o Battier :) Polecam lekturę, szczególnie przed meczami Rockets z Lakers.
Wracając do meczu - prawo 'złamanej serii', które według mnie mówi, iż każda seria się kiedyś kończy, podpowiada, że Houston wygra - w końcu mają serie przegranych z Lakers, i jednomeczową serię przegranych w ogóle. Powinni wygrać tym bardziej, że rzadko im się ostatnio zdarza przegrać dwa mecze z rzędu. Z drugiej strony - właśnie z tych samych powodów powinni przegrać. Złamana zostałaby seria 7 sezonów bez sweepu :) Tak też obstawiają bukmacherowie - 1.42 na zwycięstwo Los Angeles, 2.94 na Houston Rockets. Kurs nie nastawia optymistycznie, mimo to mam przeczucie, że mecz rozstrzygnie się w ostatniej minucie, a wszyscy, którzy postawią na Lakers jako pewniaka, do ostatnich sekund będą mieli dramat - o ile obejrzą transmisję na żywo. Przypominam - byle nie na atdhe ;)
Przechodząc do meritum, które sugeruje tytuł notki ;) Dzisiaj w nocy Houston Rockets wizytują LA, gdzie stoczą kolejny już pojedynek z Lakers. Rakiety w tym sezonie z LAL jeszcze nie wygrały, a kolejna przegrana oznaczać będzie pierwszy od 7 lat sweep dla Lakers. W poprzednim meczu, mimo krycia przez dwóch czołowych obrońców ligi, Kobe nawrzucał Rakietom w trzeciej i czwartej kwarcie, aż nie chciało się wierzyć. Wchodziło mu niemal wszystko, nawet serie jumpshotów z jego słabszej, prawej strony z dystansu. Btw - polecam zajrzeć dla zabawy na http://www.nba.com/hotspots/, szczególnie przed meczem Rockets - Lakers. Lepiej wtedy zauważyc inteligencje boiskową Shane'a Battier, który stara się zmusić najlepszego strzelca drużyny przeciwnej do rzucania ze swojej słabszej strefy. Dodatkowo, Kobe ma lepsze statystyki rzutowe z dystansu po rzutach z miejsca. Kiedy rzut następuje po dryblingu - jego skuteczność nieznacznie spada. Takich niuansów można się dowiedzieć z artykułu pana Micheala Lewis'a http://www.nytimes.com/2009/02/15/magazine/15Battier-t.html?pagewanted=all - the no-stats all star, właśnie o Battier :) Polecam lekturę, szczególnie przed meczami Rockets z Lakers.
Wracając do meczu - prawo 'złamanej serii', które według mnie mówi, iż każda seria się kiedyś kończy, podpowiada, że Houston wygra - w końcu mają serie przegranych z Lakers, i jednomeczową serię przegranych w ogóle. Powinni wygrać tym bardziej, że rzadko im się ostatnio zdarza przegrać dwa mecze z rzędu. Z drugiej strony - właśnie z tych samych powodów powinni przegrać. Złamana zostałaby seria 7 sezonów bez sweepu :) Tak też obstawiają bukmacherowie - 1.42 na zwycięstwo Los Angeles, 2.94 na Houston Rockets. Kurs nie nastawia optymistycznie, mimo to mam przeczucie, że mecz rozstrzygnie się w ostatniej minucie, a wszyscy, którzy postawią na Lakers jako pewniaka, do ostatnich sekund będą mieli dramat - o ile obejrzą transmisję na żywo. Przypominam - byle nie na atdhe ;)
środa, 1 kwietnia 2009
Houston Rockets vs Phoenix Suns, 1.04.2009
Pierwsza konkretna notka na mym blogu dotyczyć będzie przegranego, prawdopodobnie, meczu z Phoenix Suns.. Cóż poradzić, początki zawsze są ciężkie :)
Dlaczego tak pesymistycznie mówię o tym meczu? Houston Rockets grają ostatnio całkiem nieźle, Suns przeżywają dołek - po porażce z Portland, dramatycznej porażce w dogrywce z Utah, upokorzeniu w Sacramento, przegrywając w Houston nie zdziwiliby nikogo. Ich szanse na awans zostały już praktycznie pogrzebane - Dallas Mavericks musieliby przegrać z 6 meczów z rzędu, co się nie zdarzy - tak więc grają o pietruszkę. Houston mimo, że miejsce w play-off mają już zagwarantowane, walczą jeszcze jednak o przewagę własnego parkietu, tak więc motywacji im brakować nie powinno. Cóż z tego, skoro po trzech porażkach, Suns właśnie w meczu z porządnym przeciwnikiem przełamią się i Houston, będące na miejscu 4 w konferencji zachodniej, 0.5 meczu za Denver i egzekwo z San Antonio, przegrają z drużyną walczącą jedynie o honor. Mimo, że pewien tego nie jestem, mam nieodparte przeczucie, że tak się stanie. W końcu serie porażek często kończą się niespodziewanie, drużyny grające dobrze nagle doznają porażki w meczu z niedocenionym przeciwnikiem.. No i bukmacherzy jednak czasem mają rację - a kurs Rockets mają wyższy (1.86 na Suns, 1.97 na Houston, wg. expekt).
Początek dopiero o 10 PM ET, czyli o 4 rano czasu polskiego, ale postaram się chociaż drugą połowę obejrzeć na żywo. Mecz będzie na ESPN, także transmisji na żywo w necie nie zabraknie ;)
Dlaczego tak pesymistycznie mówię o tym meczu? Houston Rockets grają ostatnio całkiem nieźle, Suns przeżywają dołek - po porażce z Portland, dramatycznej porażce w dogrywce z Utah, upokorzeniu w Sacramento, przegrywając w Houston nie zdziwiliby nikogo. Ich szanse na awans zostały już praktycznie pogrzebane - Dallas Mavericks musieliby przegrać z 6 meczów z rzędu, co się nie zdarzy - tak więc grają o pietruszkę. Houston mimo, że miejsce w play-off mają już zagwarantowane, walczą jeszcze jednak o przewagę własnego parkietu, tak więc motywacji im brakować nie powinno. Cóż z tego, skoro po trzech porażkach, Suns właśnie w meczu z porządnym przeciwnikiem przełamią się i Houston, będące na miejscu 4 w konferencji zachodniej, 0.5 meczu za Denver i egzekwo z San Antonio, przegrają z drużyną walczącą jedynie o honor. Mimo, że pewien tego nie jestem, mam nieodparte przeczucie, że tak się stanie. W końcu serie porażek często kończą się niespodziewanie, drużyny grające dobrze nagle doznają porażki w meczu z niedocenionym przeciwnikiem.. No i bukmacherzy jednak czasem mają rację - a kurs Rockets mają wyższy (1.86 na Suns, 1.97 na Houston, wg. expekt).
Początek dopiero o 10 PM ET, czyli o 4 rano czasu polskiego, ale postaram się chociaż drugą połowę obejrzeć na żywo. Mecz będzie na ESPN, także transmisji na żywo w necie nie zabraknie ;)
Witam na blogu o zespole Houston Rockets!
Witam na blogu :)
Jako fan Houston Rockets od roku 1995 (tak, wtedy byli na fali a ich fani przeżyli boom demograficzny.. jednak cóż poradzę - miałem 11 lat i zaczynałem grać w kosza na wuefie.. zresztą, dobrze, że trafiłem na okres panowania rakiet - kibicowanie Jordanowi nie byłoby takie fajne ;) ) w końcu postanowiłem znaleźć swoje miejsce w internecie i dzielić się swoimi przemyśleniami / wrażeniami / spostrzeżeniami z innymi fanami, antyfanami, krytykami lub kogokolwiek tu jeszcze przyniesie.
Na blogu możecie się spodziewać znalezienia wszystkiego - od filmików z najlepszymi akcjami, wywiadami, opinie, ploteczki, własne przemyślenia. Czasem pewnie też przedostanie się coś do treści niezwiązanego z Houston Rockets, np. jaki to cudowny obiad zjadłem dnia wcześniejszego, lub co widzę za oknem. Proszę być tego świadomym i nie mieć pretensji po takich notkach ;)
Życzę wszystkim miłej lektury,
Pozdrawiam,
SZ.
Jako fan Houston Rockets od roku 1995 (tak, wtedy byli na fali a ich fani przeżyli boom demograficzny.. jednak cóż poradzę - miałem 11 lat i zaczynałem grać w kosza na wuefie.. zresztą, dobrze, że trafiłem na okres panowania rakiet - kibicowanie Jordanowi nie byłoby takie fajne ;) ) w końcu postanowiłem znaleźć swoje miejsce w internecie i dzielić się swoimi przemyśleniami / wrażeniami / spostrzeżeniami z innymi fanami, antyfanami, krytykami lub kogokolwiek tu jeszcze przyniesie.
Na blogu możecie się spodziewać znalezienia wszystkiego - od filmików z najlepszymi akcjami, wywiadami, opinie, ploteczki, własne przemyślenia. Czasem pewnie też przedostanie się coś do treści niezwiązanego z Houston Rockets, np. jaki to cudowny obiad zjadłem dnia wcześniejszego, lub co widzę za oknem. Proszę być tego świadomym i nie mieć pretensji po takich notkach ;)
Życzę wszystkim miłej lektury,
Pozdrawiam,
SZ.
Subskrybuj:
Posty (Atom)