niedziela, 17 maja 2009

Houston Rockets at Los Angeled Lakers, GAME 7 live!!!

Dzisiaj o 21:30.
Stream - gdzieś w necie.

Houston Rockets vs Portland Trail Blazers, Game 5/6

Mecz 5 Houston przegrało.
Mecz 6 Houston wygrało.

Najważniejszy w tym wszystkim jednak jest zakład Rona Artesta z Von Waferem: jeśli Rockets wyjdą z pierwszej rundy, Artest zrobi sobie fryzurę 'Von Mohawk', z dodatkowo wygolonym logiem rakiet z boku głowy.

Rakiety z pierwszej rundy wyszły - w czym spory udział miał RonRon wrzucając 27 (11/21 z gry, 3/11 za 3)punktów w ostatnim meczu serii prowadząc Houston do zwycięstwa.

Artest w pierwszym meczu z Lakers zaprezentował się tak (nie mogę nigdzie zdjęcia znaleźć.. no wiecie co.. a chciałem pierwszy raz ever media na blog wrzucić).

piątek, 8 maja 2009

Houston Rockets - Portland Trailblazers, Mecz 4

Mimo, że notka o meczu pojawia się z opóźnieniem, jest szczera i na żywo :)
Nie mając głowy do bloga, rozemocjonowany końcówką meczu, na żywo komentowałem go na gadu memu kumplowi (pozdro ziom! :D pacz, w necie jesteś ;) ). Z góry uprzedzam - w emocjach będąc potrafię być dość wulgarny, więc dzieciom i rodzicom polecam zakończyć czytanie.

(...)
Ja: (Poniedziałek 27.04.2009 05:46)
jeszcze 4 sekundy i będzie 3-1
... :D
(Poniedziałek 27.04.2009 05:47)
brooks nie trafia drugiego wolnego
czas dla portland
4 punkty przewagi..
nie dadzą rady już nic zrobić, co?
ech, ziom, men, ależ ja teraz potrafię oglądać do późna :)
(Poniedziałek 27.04.2009 05:48)
filmy, mecze, wschody słońca, co chcesz :)
fernandez trafia 3
2.3 do końca, timeout houston
1 pkt przewagi..
(Poniedziałek 27.04.2009 05:49)
kurwa no... :|
skończcie to...
battier wyrzuca
(Poniedziałek 27.04.2009 05:50)
dostaje piłkę kyle lowry, faul
1.2 sekundy do końca..
wolne
yao ustawia się pilnując outlawa pod swoim koszem, żeby nie było kontrataku..
(Poniedziałek 27.04.2009 05:51)
pierwszy - miss....
drugi....
miss, zbiera roy, rzuca
po czasie :)
uch... 89-88 :D
men, jeszcze jedna wygrana, i będzie lakers - houston w drugiej rundzie :D


Ogólnie - dramat, a po nim wielka radość. Tak wielka, że po takiej męczącej końcówce, o prawie 6 rano, już naprawdę nic nie dało się zrobić innego niż szybko zasnąć, szybko się obudzić, zacząć nowy radosny dzień :)

czwartek, 7 maja 2009

Houston Rockets - Portland Trailblazers, Mecz 3

Mecz numer 3 był prawdopodobnie najważniejszym meczem serii. Obie drużyny grały piach w ataku, nadrabiając obroną. Żaden z zawodników rakiet nie miał dobrego dnia - jedynie Scola zagrał na przyzwoitej skuteczności - bo powiedzmy sobie szczerze, zdarzało mu się już 14/14, 8/9, i kilka innych podobnych występów, więc 8/15 nie można podciągać pod 'dobry dzień'. W Portland świetnie zagrał Fernandez - kilka trójek w ważnych momentach, w sumie 5/7 zza linii, na szczęście trener postanowił grać nim tylko 20 minut.

Końcówka drugi raz z rzędu była dramatem - na 20 sekund przed końcem, kiedy mecze jeszcze mógł być rozstrzygnięty na korzyść obu drużyn, Roy popełnił 6 faul na Brooksie. Po jego minie wnioskuje, że faulować nie chciał, ale piłka była tak blisko, na wyciągnięcie ręki.. Aaron jest mega szybki, trzeba mu to przyznać :) W ostatnich sekundach niesamowitą trójkę trafił Fernandez, wylatując przy tym za boisko i popychany lekko przez obrońcę, potem dołożył trójkę Blake. Było groźnie, ale Houston ze spokojnie wykorzystało ostatnie wolne - koniec, 86-83. Uff. Przez większość meczu Rakiety prowadziły, także przegrana w ostatnich sekundach pewnie trochę by ich podłamała. Na szczęście wytrzymali, przegrana po zrywie w ostatnich minutach podłamała Portland ;)

Ciekawostka - Mutombo przed meczem otrzymał nagrodę za zasługi dla społeczeństwa. Szkoda, że odbierał ją o kulach, kończąc karierę..

Houston Rockets - Portland Trailblazers, Mecz 2

Portland, które spóźniło się z odpowiednim nastawieniem na mecz pierwszy, zaczęło serię od meczu numer 2. Brandon Roy od początku agresywnie atakował kosz. Większość ze swoich 42 pkt zdobył rzucając z obszaru trumny - z rzutów na dobrej skuteczności i 10/12 wolnych, po faulach w akcjach pod koszem. Ani Battier, ani Artest, ani obaj razem nie potrafili go powstrzymać - nabierał prędkości już przy pierwszym kroku zza linii za trzy, mijał obrońców na pełnym gazie, po czym rzucał same lay-up'y, reverse-lay-up'y i inne wysokoprocentowe tear-dropy nad bezradnym Yao.

Mimo genialnego meczu Roya - Portland wygrało jedynie 4 punktami i to w dramatycznych okolicznościach. W końcówce Aaron Brooks prawie odrobił straty - po pierwszej trójce zrobiło się 104-100 przy 6.3 sek. do końca. Faul na Roy'u, ten trafia jednego z dwóch wolnych, druga trójka Brooksa - i mamy 105-103, 1.5 sek do końca, jest interesująco. Faul na Fernandezie - ten niestety trafia oba wolne - no i koniec. Gdyby trafił tylko jednego - byłoby ciągle ciekawie do końcowej syreny.

Po tym meczu już miałem pewność, że seria będzie długa, ale wygrają ją Rockets. Jeżeli Yao zostaje praktycznie wykluczony z gry, Roy trafia 15/27 i Portland wygrywa nieznacznie po dramatycznej końcówce - nie ma mowy, żeby Houston odpadło w pierwszej rundzie.

Powrót po przerwie

Po dłuższej przerwie spowodowanej natłokiem pracy w pracy, wyjazdami majowymi i chwilową niechęcią do pisania notek, wracam do bloga :)

Houston wygrało serię z Portland, niestety nie był to sweep. Dużo siły stracili na podwajaniu Yao przez Odena i Przybilię, Lakers mieli kilka dni więcej na odpoczynek - a to może się okazać kluczowe. Seria potrwa prawdopodobnie do 6-7 meczy, a że na boisku nikt nie odpuszcza i jest ogólnie bardzo fizycznie - pojedynek lal z hou wyciśnie z graczy obu drużyn ostatki sił.

Zanim jednak przejdziemy do lal - hou (przed chwilką skończył się mecz 2...), przypomnijmy sobie kilka meczy z portland. Założeniem bloga było, że znajdzie się tutaj notka o każdym meczu rakiet.. Także już siadam do roboty ;)